Częścią naszej pracy w ramach programu Erasmus+ są spotkania z partnerami, podczas których planujemy przyszłe działania, omawiamy zasady współpracy i dopinamy szczegóły wspólnych projektów. W przypadku wymian młodzieżowych są to spotkania przygotowawcze – odwiedzamy organizację goszczącą (czyli tę, która organizuje wymianę na miejscu), poznajemy osoby tworzące organizację oraz pozostałych partnerów. Przyglądamy się propozycji programu i aktywności, odwiedzamy miejsca, które zobaczą uczestnicy i uczestniczki, sprawdzamy warunki pobytu i dokładamy nasze pomysły. W tym roku odwiedziłyśmy Turcję, gdzie już niedługo odbędzie się wymiana młodzieżowa dotycząca wymiany kulturowej.

Na miejscu miałyśmy okazję zobaczyć Turcję od strony, której raczej nie doświadcza się jako turystka – i to jest zawsze ogromna wartość. Spędziłyśmy dużo czasu z mieszkańcami, w ich codzienności. Odwiedziłyśmy centrum młodzieżowe, uczelnię, a nawet lokalny samorząd. Był obiad w tradycyjnej restauracji z muzyką na żywo, wizyty u lokalnych rzemieślników i w małych sklepikach. Te wszystkie miejsca poznawałyśmy nie tylko „dla siebie”, ale też po to, żeby zobaczyć, co będzie czekać uczestników i uczestniczki wymiany w maju i jak możemy to włączyć w program.

Jak to na spotkaniach partnerskich – był też czas na prezentacje i rozmowy organizacyjne o terminach, rozliczeniach i planach. Towarzyszyli nam reprezentacji organizacji nie tylko z Turcji, ale też z Portugalii, Chorwacji i Węgier. Dzięki temu dopięłyśmy wszystkie ważne kwestie, żeby wyjazd przebiegał sprawnie i był jak najbardziej wartościowym doświadczeniem dla grupy.

Chociaż celem wyjazdu były sprawy organizacyjne, wróciłyśmy z niego z dużo większym bagażem (dosłownie i w przenośni). Za nami rozmowy z osobami z różnych krajów Europy o ich kulturze, zwyczajach i pracy w organizacjach pozarządowych, o dobrych praktykach i możliwych współpracach na przyszłość. Poznałyśmy też turecką codzienność – gościnność, ogromną życzliwość i herbatę podawaną nam w każdym możliwym momencie. Były pyszne śniadania i desery, których wcześniej nie znałyśmy, koty, noclegi w uzdrowisku z dostępem do term, koty, ceramika i przyprawy przywiezione w walizkach. I koty, które już w walizkach się nie zmieściły, chociaż serce się łamało. Rozmawiałyśmy nie tylko z partnerami, ale też słuchałyśmy historii mieszkańców okolicznych miejscowości – dzięki wsparciu wolontariuszy-tłumaczy.
A co nas łączy? Na pewno zwyczaj podawania herbaty gościom i zdejmowania butów w domu 🙂

Ta wizyta tylko utwierdziła nas w przekonaniu, że polską grupę czeka bardzo ciekawy i autentyczny wyjazd, podczas którego można poznać Turcję z zupełnie innej strony i doświadczyć tej gościnności na własnej skórze.
Więcej zdjęć z wyjazdu poniżej, a już w maju grupa 7 osób wyruszy na kilka dni naszymi śladami do Kütahya i Tavşanlı!








